piątek, 6 lutego 2015

Konkurs Katalogu Grafików


A co by było, gdyby tak stworzyć quiz? A co, gdyby nagrodą dla osoby, która zdobędzie najwięcej punktów była paczuszka-niespodzianka od jakiegoś popularnego grafika? To wszystko jest możliwe! Wpadnij na Katalog Grafików, by wziąć udział w naszej zabawie i zgarnij prezent, który czeka na zwycięzcę!

Pozdrawiamy,
załoga Katalogu Grafików

wtorek, 3 lutego 2015

Rady Neila Gaimana

Uwaga. Post zawiera moje prywatne opinie, których w żadnym wypadku nie można traktować jako prawdy objawionej.

W sieci można znaleźć rady dla początkujących pisarzy, których udzielił Neil Gaiman (wersja angielska, wersja polska). Chociaż szanuję go jako autora, nie mogę się zgodzić z tą listą, więc rozłożę ją na czynniki pierwsze, bo to internet, więc mogę.


1. Pisz.

Truizm.

2. Układaj słowo za słowem. Znajdź takie, które pasują i po prostu je zapisz.

Znowu truizm. Chyba że to jakaś bardzo głęboka prawda, której mój przyziemny umysł nie ogarnia.

3. Skończ to, co piszesz. Krok po kroku, rozdział po rozdziale.

A co z autorami, którzy najpierw piszą zakończenie, a następnie zajmują się rozdziałami w losowej kolejności, w zależności od tego, na co mają nastrój? Nie sądzę, żeby autorytatywne narzucanie sztywnych zasad pomogło początkującym pisarzom, bo każdy ma swoją dynamikę, swój charakter, swoją metodę. Nie ma jednej złotej metody, która pasowałaby wszystkim.

4. Po skończeniu, pozwól tekstowi odleżeć chwilę. Przeczytaj go ponownie, udając, że to pierwszy raz. Pokaż go znajomym, których opinię szanujesz, i którzy lubią dzieła podobne do tego, które wyszło spod Twojej ręki.

I tak, i nie. Jak ktoś nie lubi danego gatunku czy jest obojętny, to nawet może być bardziej obiektywny. Poza tym mało kto potrafi udawać, że to pierwszy raz – albo faktycznie zapomniałeś i to jest wtedy wykonalne, albo nie i udawać to sobie możesz, ale nic ci z tego nie przyjdzie. Dlatego lepiej jest odłożyć tekst na dłużej niż chwilę.

5. Pamiętaj: kiedy ludzie mówią Ci, że coś jest nie tak, albo że coś w tekście im zgrzyta – prawie zawsze mają rację. Kiedy mówią Ci dokładnie co jest źle i jak to poprawić – prawie zawsze są w błędzie.

Cóż, tym punktem Gaiman neguje sens działalności ocenialni. Nie wiem, co jest złego w wytykaniu ewidentnych błędów i wskazywaniu rozwiązań pozwalających na wybrnięcie z literackich kłopotów i kłopocików. Poza, być może, urażeniem miłości własnej autora.

6. Popraw, co potrafisz. Pamiętaj, że prędzej czy później wypuścisz swój tekst w świat i zaczniesz pracę nad nowym. Nie będzie czasu na doprowadzenie któregoś z nich do perfekcji. Gonienie za ideałem jest jak ściganie horyzontu. Pędź przed siebie.

To jest dobra rada, ale wyłącznie dla perfekcjonistów, którzy nigdy nie będą zadowoleni ze swojego dzieła, którzy nie wiedzą, kiedy można odpuścić dopieszczanie dzieła, którzy spędzą lata nad kształtowaniem jednego zdania tak, by miało idealne brzmienie. Niemniej, perfekcjoniści nie stanowią większości społeczeństwa, a co za tym idzie, nie stanowią też większości pisarzy.

7. Śmiej się z własnych dowcipów.

Umm… Czy są ludzie, którzy nie śmieją się z WŁASNYCH dowcipów? Jeśli tak, czemu w ogóle uważają je za, wiecie, dowcipy? To niepokojące.

8. Podstawowa zasada pisania brzmi: jeśli robisz to pewną ręką i z przekonaniem, wszystko ujdzie Ci na sucho. (To może być podstawowa zasada życia, nie tylko pisania – ale z pewnością jest to prawda w stosunku do pisania.) Opowiedz więc swoją historię tak, jak powinna być opowiedziana. Pisz szczerze i przekaż wszystko najlepiej, jak umiesz. Nie jestem pewien, czy są jeszcze inne zasady. Z pewnością nie są ważniejsze od tej.

Nie. Efektem takiego podejścia są gnioty serwowane nam przez niesławnych w sieci autorów, którzy są tak przekonani o cudowności swego tworu, że publikują go bez poddawania go krytyce (albo odrzucając wszelką krytykę jako niekonstruktywny hejt). W efekcie, gdy dzieło trafia do szerszej publiczności, a na autora wylewane są wiadra pomyj, przeżywa on szok poznawczy i najczęściej, niestety, woli pogrążyć się we własnym idealnym świecie marzeń, niż wyciągnąć z krytyki sensowne wnioski i napisać następne dzieło lepiej. Często zresztą czytelnik, który dostaje do ręki efekt wielomiesięcznej akcji wizerunkowej, jest o wiele bardziej zawiedziony i skłonny do narzekań, ponieważ obiecywano mu cuda na kiju, a dostał chłam. Nikt nie lubi być okłamywany.


Podsumowując, myślę, że Gaiman napisał osiem porad dla samego siebie. Porad skrojonych na miarę tego jednego, konkretnego osobnika, który ma szczęście posiadać talent literacki, warsztat i masę sprzedanych tytułów. Niestety, przeciętny początkujący autor niewiele z nich wyciągnie dla siebie.
Obsługiwane przez usługę Blogger.